Cykl humorystyczno-inżynierski opisujący życie projektanta od 20 do 120 lat.
Młody konstruktor wchodzi do biura z wypiekami na twarzy – pierwszy dzień w pracy. Myśli, że zrobi każdy projekt: most, halę, wieżowiec, a jak trzeba, to i rakietę. Jeszcze nie wie, że nie wie. Największy problem dnia: znaleźć warstwy w AutoCAD-zie i udawać, że rozumie uwagi starszego projektanta. Z szuflady wyciąga potajemnie ściągawkę przelicznika kN na kG. Ile to jest 100 kN? Cyk i jest.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Wiem, wiem!”
Kolega z biura mówi mu, że może sam policzyć cały układ statyczny. Szef patrzy na niego z nadzieją, a on myśli: „OK, zróbmy to… tylko jak?”. Po raz pierwszy poznaje słodko-gorzki stan zwany „zlecono mi zadanie, nie mam pytań, ale mam 1000 wątpliwości”. Już wie, że coś istnieje takiego jak EC2, ale nadal czyta to jak poezję surrealistyczną.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Chyba dam radę… ale jak?”
Doświadczenie już jest, ale każda analiza statyczna otwiera drzwi do nowych pytań. Wie, że da się zrobić wszystko, tylko jeszcze musi wymyślić, jak obejść to w normach, żeby było legalnie i zbrojenie nie wyglądało jak dzieło sztuki nowoczesnej.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „To zależy.”
To moment, kiedy już naprawdę wie. Wie, że projektant nie jest zawsze od projektowania — jest od gaszenia pożarów, odpowiadania na pytania wykonawcy i tłumaczenia architektowi, że słup nie może ot tak zniknąć. Umie jeszcze nie wszystko… ale dostaje wszystko.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Dlaczego akurat ja muszę to poprawiać?”
Ma już tyle doświadczeń, że mógłby napisać podręcznik. Zamiast tego pisze maile z tajemniczymi skrótami typu „WG UZG.” i „PATRZ RYS. 4”. Widzi błędy w modelu, zanim go otworzy. Na budowie działa jak system z namierzaniem, wie, gdzie podejść, aby od razu wykryć co poszło nie tak. Wie, że projektant jest jak lekarz: każdy chce specjalistyczną konsultację, ale nikt nie chce zapłacić.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Sprawdź rysunek 4.”
Wchodzi do biura, patrzy na projekt i wie, że to trudne, ale wykonalne. Nie liczy wszystkiego sam – wyciąga telefon i dzwoni do kolegi konstruktora: „Rysiu, liczyłeś kiedyś taki element? Wychodzi ci?” Rysiu mówi: „Nie wychodzi… ale spoko, trzeba inaczej policzyć, to Ci wyjdzie.” On: „Otwiera Excela, poprawia formuły, pije kawę i po chwili ma wynik, który podchodzi elegancko pod normy.”
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Jeśli norma mówi ‘nie da się’, dzwonisz do Rysia, liczysz inaczej, pijesz kawę – i nagle wychodzi.”
Wchodzi do biura i od razu widzi układ konstrukcyjny, zanim projekt w ogóle otworzy na ekranie. Zresztą na zakupach w sklepie, na stadionie wszędzie widzi schemat statyczny – etap manii prześladowczej, konstrukcja jest wszędzie. Ten inżynier liczy belki w pamięci szybciej, niż młody odpali komputer. Wie jedno: każdy projekt można zrobić dobrze, tanio i szybko — ale nie wszystkie trzy naraz. W głowie zrobiło mu się lekkie zamieszanie: każdy łatwy projekt okazuje się trudny, a każdy trudny – dziwnie łatwy. Dodaje do tego życiową lekcję: „W projekcie bój się tego, czego nie widać— projekt zawsze znajdzie sposób, żeby cię zaskoczyć., a na budowie bój się wody i ... że ci nie zapłacą” Młodzi patrzą na niego jak na legendę. On patrzy na nich i myśli: „Ucz się pokory, bo doświadczenie niczego cię nie nauczy tak dobrze jak życie w biurze projektowym.”
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Bój się tego, czego nie widać.”
Telefon to już nie narzędzie pracy — to trauma. Wie, że każde „Panie, mam tylko jedno pytanie…” kończy dzień. Nic nie musi rysować – tylko dzwoni i mówi jak mają zrobić, nazwisko zobowiązuje.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Nie dzwonić! Nie teraz!”
Niby na emeryturze, ale i tak projektuje. Bo przecież „bez tego to bym się zanudził”.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Nie mogę się bez tego obejść.”
Pamięta normy sprzed 50 lat. I te najnowsze też. Czasami miesza je celowo, żeby sprawdzić czy młodzi zauważą. Wchodzi w fazę redukcji współczynników. Wie które współczynniki i kiedy są niepotrzebne, ale nie mówi o tym nikomu, zna konstrukcję od podszewki. Gdy zabiera głos na naradzie budowlanej panuje cisza, nikt nie waży się kwestionować.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „A w tej normie z 1978 było inaczej…”
Już nie projektuje, tylko „konsultuje”. Czyli robi to samo, tylko z wygodniejszego krzesła.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Nie trzeba rysować, wystarczy, że powiem co i jak.”
Mosty, hale, bloki, katastrofy, odbiory, inspektorów, cudowne pomysły architektów… Nic go nie zaskoczy. Nawet jak wykonawca wyleje słup do góry nogami. Już mu pieczątka nie potrzebna, wystarczy słowna opinia, którą respektuje nawet urząd
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Nic mnie już nie zaskoczy.”
Przestaje śledzić nowe przepisy, bo „i tak są bez sensu”. Młodzi przychodzą po radę, a on mówi: „Prościej. Zawsze da się prościej.”
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Prościej. Zawsze da się prościej.”
Ma już swoje tempo: jedno obliczenie na kawę, jeden detal na dzień. I tak wszystkie rezultaty są lepsze niż połowa rynku.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Jak widać w skali 1:1 wszystko pasuje – reszta to tylko komplikacje młodych.”
Na urodziny dostaje od współpracowników poziomicę z grawerem. Tort wjeżdża na stole wspawanym z dwuteowników.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Pierwsza miłość nigdy mnie nie opusciła – ani poziomica, ani stal.”
Młodzi tłumaczą mu BIM, pokazują modele, symulacje, wykresy, MES, FEM, tensor, wersor, drgania własne, linie wpływu. On spokojnie wyciąga kartkę i rysuje belkę wolnopodpartą. Potem mówi: „Z tej belki wolnopodpartej da się wyżyć – ja tak przeżyłem całe życie.”
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Z tej belki wolnopodpartej da się wyżyć – reszta to bajki”
Już niczego nie rysuje, nie modeluje, nie liczy. Patrzy tylko na budynek i mówi: „Stój spokojnie jak cię narysowali” – i ten budynek stoi spokojnie.
Najczęściej wypowiadane zdanie: „Jeśli się nie rusza, to znaczy, że dobrze zaprojektowane”